pastel, papier brązowy, 60,5 × 46 cm w świetle passe-partout
sygn., dat. i opis. u dołu: „T.B + d NP 7 Witkacy 1927 XI”
Reprodukowany i opisany:
– Irena Jakimowicz, współpraca Anna Żakiewicz, „Stanisław Ignacy Witkiewicz 1885–1939. Katalog Dzieł Malarskich”, Warszawa 1990, s. 94, nr kat. 723. (Il. 296)
Proweniencja:
– Aukcja Desa Unicum, 9.03.2020, poz. w kat. 11
– Kolekcja prywatna, Polska
Władysława Reynelowa, z domu Jagmin – znana jako Dziunia, była wnuczką Elwiry Jagminowej, siostry Stanisława Witkiewicza, kuzynką Witkacego. Jej mężem był Leon Reynel (1887–1931) ekonomista, znany finansista, wielki miłośnik i kolekcjoner sztuki, przyjaciel Witkacego. Stanisław Ignacy Witkiewicz i Leon Reynel prawdopodobnie poznali się w Petersburgu, gdzie obaj przebywali w latach 1915–1918. Jak wspomina Stefan Kiedrzyński, obaj mieszkali nawet w tym samym domu przy ul. Oficerskiej 12. Reynel był absolwentem paryskiej Ecole des Sciences Politiques et Economiques. W Petersburgu kierował Amerykańskim Towarzystwem Importu Skór „Derma”. Obaj panowie często bywali w „Polskiej kawiarni” przy ul. Dumskiej, a zapewne również w Teatrze Polskim, który Reynel wspierał finansowo. Był wówczas bardzo zamożny, ale po rewolucji bolszewickiej stracił cały swój majątek. Wyjechał z Rosji dosłownie bez grosza. Ich znajomość przetrwała także po ich powrocie do Polski, mimo że Witkiewicz osiedlił się w Zakopanem, a Reynel w Warszawie. W 1920 roku Reynel ożenił się z Władysławą – Dziunią. W liście z 1920 roku Ignacy pisał: „Bardzo się cieszę, że się żenisz. Cieszy mnie, że będę miał takiego siostrzeńca.” (cyt. za Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Całuję Was gdzie chcecie, Listy do Leona i Władysławy Reynelów”, Wyd.: ABC Future, 1997, s. 3.) Ich relacja została udokumentowana w zachowanej korespondencji Witkacego zarówno do Leona jak i Dziuni. W listach tych poza wyrazami szacunku, przyjacielskich relacji, czytamy również o licznych prośbach artysty skierowanych w stronę małżeństwa, związanych z jego wysłanymi tekstami artysty do m.in. teatrów, czy pracami na wystawy. Padają też liczne prośby o wsparcie finansowe. „Kochana Dziuniu, Pisze do ciebie z wielka prośbą. Oto jestem na razie na dnie niepowodzenia artystycznego i finansowego. Ostatnim moim wysiłkiem ma być wystawa u Garlińskiego, którą ma mi urządzić Roman Zrębowicz. Oprócz obrazów od Żeleńskich chcę dać tam 9 dużych rzeczy, a oprawy których nie mam pieniędzy. Czy nie chciałabyś zrobić grzeczności biednemu staremu Wujowi? Aa? […] Czy mogłabyś na własny koszt (w dolarach) oprawić […] tak aby na koniec lutego lub początek marca to było gotowe i dać to na wystawę. Jeśli nie sprzedam nic pozostanę ci dłużnym lub może weżmiesz sobie dowolny obraz. Jest to moja ostatnia nadzieja. Pozatem – otchłań. Napisz zaraz czy się zgadzasz bo od tego zależy ta wystawa. Jest w ogóle coraz gorzej. Stosunki finansowe fatalne.” (List z 16.01.1923, cyt. za Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Całuję Was…, op. cit., s. 24.) W listach Witkacy też dzieli się swoimi historiami i rozterkami miłosnymi: „Kochana Dziuniu, Jako osoba, która przeszła w stan, w którym kobieta powinna się znajdować, powinnaś wpłynąć na Ninę aby się ze mną nie rozstawała. Kocham ją do utraty przytomności i życie bez niej jest dla mnie męczarnią. Dziś dostałem list w którym zrywa definitywnie. Jestem w stanie prawie samobójczym. Proszę Cię pomów z Nią. Nie jest moją winą, że jestem taki. Trzeba się z term pogodzić.” (List z 6.11.1927, cyt. za Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Całuję Was …, op. cit., s. 46) Reynel prowadził szeroką, aczkolwiek tajemniczą działalność gospodarczą. Angażował się m.in. w budowę linii kolejowej Herby Nowe-Gdynia, w której uczestniczyły kapitały francuskie. Często podróżował. Zgromadził również cenny księgozbiór oraz zbiór malarstwa, który liczył ponad 176 obrazów, akwarel i rysunków polskich artystów z XVII-XIX wieku. Po jego nagłej śmierci w grudniu 1932 roku, kolekcja została przekazana przez jego żonę do Muzeum Narodowego w Warszawie. W zbiorach Muzeum Narodowego znajduje się 28 portretów Reynela, które Witkacy wykonał w latach 1924–1931. Witkacy uwiecznił także 6 wizerunków Dziuni – jeden w swojej kolekcji ma warszawskie Muzeum Narodowe, a pozostałe pozostają w prywatnych kolekcjach. Prezentowany portret Władysławy należy do „regulaminowego” typu TB+d, który to sam artysta opisywał w następujący sposób: „ (...) spotęgowanie charakteru graniczące z pewną karykaturalnością. Głowa większa niż naturalnej wielkości. Możliwość zachowania w portretach kobiecych „ładności”, a nawet jej spotęgowania w kierunku pewnego tzw. „demonizmu”. Portrety tego typu TB+d należą do stosunkowo rzadkich; znanych jest około 50 podobnie oznaczonych prac. Za wizerunek w tym typie klient musiał zapłacić 150 złotych. Adnotacja „NP. 7” obok sygnatury informuje o tym, że artysta w czasie wykonywania portretu nie palił papierosów przez 7 dni.