olej, płótno, 48 x 63 cm, sygnowany na odwrocie: 'Anna Güntner | 1976'
WYSTAWIANY:
– Anna Güntner. Malarstwo, Nowohuckie Centrum Kultury w Krakowie, 9 grudnia 2021 – 16 stycznia 2022
- Anna Güntner - Malarstwo, galeria Artemis, Kraków 2005
LITERATURA:
- Anna Güntner. Malarstwo, Nowohuckie Centrum Kultury, Kraków 2022, s. 68-69 (il. )
"Wśród osobliwej fauny i flory, wśród rekwizytów, jak gdyby przeniesionych
ze starych rycin, zamknięte i zaklęte unoszą się w obrazach Anny Güntner
piękne dziewczyny. Wszystko w tym malarstwie jest widomie nieprawdziwe,
ironiczno-marzycielskie, wszystko ujęte w cudzysłów, to znaczy oparte na
motywach i klimatach znanych doskonale, czytelnych – zawsze, jak dziewczęcy
sen o starym zamku. Anna Güntner wie, że obraca się wśród stereotypów, wśród
znaków, scen o treści nie tyle symbolicznej, ile niby-symbolicznej – i potrafi owymi
znakami, symbolami żonglować ze zręcznością sztukmistrza, potrafi – a bardzo
tego pragnie – zaskakiwać, przyciągać uwagę niespodziewanym splątaniem
różnych przestrzeni, zachwianiem proporcji, nieoczekiwanym skojarzeniem
przedmiotów. Wszystko to ma rozbudzić wyobraźnię patrzącego w jednym,
dość ściśle określonym kierunku, stworzyć, podsycić atmosferę osobliwości
i tajemnicy. Temu służą formy zaczerpnięte ze starego malarstwa, z prymitywów
flamandzkich, z arsenału mistrzów – takich jak Cranach – szczególnie
wyrafinowanych, przewrotnych. Temu służą aluzje do dawnych stuleci, dawnej
muzyki, księżniczek ze średniowiecza. Główną zaś tajemnicą malarstwa Anny
Güntner, tematem naczelnym, motywem powracającym, jest wątek erotyczny.
Piękne dziewczęta cierpią, marzą i myślą o miłości.
Oczywiście, wbrew pozorom, wbrew nagościom – bardzo zresztą idealizowanym
– marzeniom owym brak wszelkich akcentów bardziej namiętnych, brutalnych.
Nic tu w istocie nie intryguje, nie niepokoi. Znajdujemy się w kręgu erotyki
przepuszczonej przez filtr kultury, filtr dobrego tonu. Artystka nie próbuje
rozerwać tego kręgu, przeciwnie – czuje się w nim dobrze, każdym rekwizytem
wzmacnia poczucie fikcji, każdym znakiem, napisem zabezpiecza się, by jej
świata dziewczęcych marzeń nikt nie potraktował na serio, by wiedział, że
podawane tu miłosne napoje nie są niebezpieczne, że przyrządza się je według
świadomie staroświeckiej recepty…"
czasopismo POLSKA nr 5 (153) 1967 r.