olej, płyta, 73,5 × 91,5 cm
sygn. i dat. p. d.: „JMalczewski/1912 Maj”
na odwrocie nalepka wywozowa z 1923 roku ze Lwowa z opisem obrazu; na ramie nalepka z Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu
Proweniencja:
– atelier artysty lub kolekcja prywatna (najprawdopodobniej do 1923 roku, na co wskazuje nalepka wywozowa ze Lwowa)
– kolekcja prywatna, Cleveland, Ohio, od 1923
– Londyn, Sotheby’s, aukcja 20.11.2013, poz. 27
– od momentu zakupu na aukcji w 2013 kolekcja prywatna, Polska
– depozyt w Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu Polska, 2016–2025
– kolekcja prywatna, Polska
Wystawiany:
– Cleveland, Museum of Art, 1926–29.
– Detroit, Institute of Art, Polish Paintings: A Loan Exhibition, 1945.
Reprodukowany:
– Bolesław Mastai, „Polish Paintings: A Loan Exhibition” [katalog wystawy], The Detroit Institute of Art, Detroit 1945, poz. 49, s. 38.
– Paulina Szymalak-Bugajska, „Malczewski. Zbliżenia”, Wyd. Arkady, Warszawa 2023, s. 206–207.
Proweniencja:
– atelier artysty lub kolekcja prywatna (najprawdopodobniej do 1923 roku, na co wskazuje nalepka wywozowa ze Lwowa)
– kolekcja prywatna, Cleveland, Ohio, od 1923
– Londyn, Sotheby’s, aukcja 20.11.2013, poz. 27
– od momentu zakupu na aukcji w 2013 kolekcja prywatna, Polska
– depozyt w Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu Polska, 2016–2025
– kolekcja prywatna, Polska
Wystawiany:
– Cleveland, Museum of Art, 1926–29.
– Detroit, Institute of Art, Polish Paintings: A Loan Exhibition, 1945.
Reprodukowany:
– Bolesław Mastai, „Polish Paintings: A Loan Exhibition” [katalog wystawy], The Detroit Institute of Art, Detroit 1945, poz. 49, s. 38.
– Paulina Szymalak-Bugajska, „Malczewski. Zbliżenia”, Wyd. Arkady, Warszawa 2023, s. 206–207.
Twórczość Jacka Malczewskiego była wielokrotnie utrwalana przez zakład fotograficzny Kriegerów. Atelier prowadzone było przez Ignacego Kriegera, a następnie jego następców Natana i Amalię, (później od 1903 do 1926 przez samą Amalię). Firma należała do nielicznego grona polskich pracowni fotograficznych działających od drugiej połowy XIX wieku aż po pierwszą ćwierć XX stulecia, które mogą pochwalić się tak rozległym i znakomicie zachowanym dorobkiem. Funkcjonujące w Krakowie w latach 1860–1926 atelier stanowi dziś wyjątkowe świadectwo historii fotografii i dokumentacji sztuki tego okresu. W 1912 roku prezentowany obraz Jacka Malczewskiego również doczekał się swojej odbitki, wykonanej najprawdopodobniej przez Amalię (1846–1928) – jedną z pierwszych krakowskich fotografek. „Znana w szerokich kołach artystycznych i obywatelskich nie tylko miasta Krakowa, ale i w całej Polsce i cieszyła się z powodu swych zalet charakteru i wykształcenia artystycznego powszechną sympatią” (Nowy Dziennik 1928, nr 260, z 27 IX, s. 9.).
„Zapoczątkowany w 1898 roku motyw Thanosa powraca w coraz to nowszych odsłonach malarskich. Po roku 1910 antycznemu bóstwu śmierci coraz częściej towarzyszy na obrazach sam artysta. Tak było w przypadku troskliwej pocieszycielki Thanatos w odgrywanej przez Marię Balową i tak też jest w „Autoportrecie z muzą i budleją” z 1912 roku.
Malczewskiemu w białej koszuli i złotym fartuszku, przymierzającemu się do uderzenia palcami (!) w struny ludowych skrzypiec, towarzyszy Thanatos, której zdecydowanie bliżej do młodej, zdrowej chłopki, ubranej w biały, przewiewny strój, niż do groźnego i majestatycznego wysłannika zaświatów. Malczewski po raz kolejny buduje pracę na bazie kontrastów. Temat śmierci zestawia z pełnią wiosny ukazaną na obrazie i dodaną przez artystę informacją, umieszczoną pod autorską sygnaturą na licu pracy w prawym dolnym rogu - „Maj”. Nie obawia się również wyjątkowo śmiałego, kontrastowego zestawienia kolorystycznego fioletu z żółcieniami na tle jaskrawej zieleni. Właśnie ta soczysta zieleń kwitnącego za plecami malarza fioletowego bzu, który przyciąga swym silnym zapachem latające owady, kłóci się z chłodną, prawie że siną tonacją obrazu. Widzimy, niczym przez fioletowy filtr, intrygującą scenę, w której główną rolę odgrywa sam artysta, odgrodzony zielonym płotkiem od dorodnej wysłanniczki śmierci. O wiośnie i odrodzeniu przyrody do życia przypomina nam jeszcze bocian, którego charakterystyczną sylwetkę zauważamy w gnieździe na szczycie dachu ponad kwitnącymi drzewami. Kolejny raz artysta przypomina nam o zamkniętym kole życia, ponownych narodzinach i śmierci, o rozkwicie przyrody, pociągającym zapachu kwiatów, który nęci przekształcone z poczwarek motyle, niczym ludzkie dusze kierujące się po śmierci wprost do rajskiego ogrodu.” Paulina Szymalak-Bugajska, „Malczewski. Zbliżenia”, Warszawa 2023, s. 206.
Kobieta w twórczości Jacka Malczewskiego zajmuje bardzo ważne i wielowymiarowe miejsce. Nie jest tylko realistycznym portretem — często staje się symbolem, alegorią, albo nośnikiem idei. U Malczewskiego kobiety często występują jako muzy — postacie natchnione, tajemnicze. Swoimi postaciami uosabiają sztukę, wyobraźnię lub duchowe siły. Malczewski często łączył kobiece piękno z motywami śmierci lub przemijania, co czyniło te postacie tajemniczymi. W malarstwie Malczewskiego Thanatos nie jest przedstawiany wyłącznie jako męska, groźna postać. Często przybiera formę kobiecą lub androgeniczną, co nadaje śmierci bardziej zmysłowy, wręcz uwodzicielski charakter.
Śmierć matki stała się dla artysty impulsem do stworzenia własnej, malarskiej wizji Thanatosa – boga śmierci, który na długie lata zagości w jego twórczości. Zazwyczaj przedstawiany jest on jako młoda, często piękna kobieta o niemal posągowej sylwetce, wyposażona w charakterystyczny atrybut żniwiarza – kosę.
Znamiennym rysem w dorobku artystycznym Malczewskiego, oprócz obecności całej gamy fantastycznych stworów przybierających postać chimer, faunów, rusałek i harpii, jest niezliczona ilość autoportretów. Ta silna tendencja do portretowania swojej osoby odbijała się szerokim echem wśród jemu współczesnych i stanowiła materiał do pogłębionych studiów przez krytyków i historyków sztuki. Przez niektórych utożsamiana była ze skłonnościami narcystycznymi i dandyzmem, w opinii innych była przejawem artystycznej ironii, w której poprzez „nieustanne uruchamianie zabiegów iluzji i deziluzji (…) osiąga w rezultacie najwyższą powagę obowiązków moralnych i intelektualnych wobec własnego dzieła.” „W swoich wizerunkach przez całe lata konfrontował siebie samego z całym światem. Wiernie odtwarzał rysy zewnętrzne, nie próbując prawie nigdy zdradzać swoich przeżyć. Twarz pozostawała na ogół zamknięta, niedostępna”. Zofia Katarzyna Posiadała, „Jacek Malczewski (1854–1929). W 150. rocznicę urodzin i 75. rocznicę śmierci”, Radom 2004, s. 8.